B.K.S. IYENGAR

Perfekcyjnie wykonał najtrudniejsze asany. Został uhonorowany wieloma tytułami oraz nagrodami. Jeszcze za życia jego praktyka stała się odrębnym stylem jogi. W wieku 90 lat nadal regularnie ćwiczył i uczył. Instytuty jogi jego imienia znajdują się w prawie stu krajach. Ale droga do tych sukcesów nie była łatwa.

Nazywał się Bellur Krishnamachar Sundararaja Iyengar, na co dzień używał skrótu B.K.S. Iyengar, a uczniowie tytułowali Go Guruji. Urodził się w niedzielną noc 14 grudnia 1918 roku w małej wiosce Bellur w Karnatace. Był jedenastym z trzynaściorga dzieci. Szalejąca wtedy epidemia grypy, na którą zachorowała matka nie dawała większych szans na przeżycie ani ciężarnej, ani dziecku. Los oszczędził ich oboje. Jednak Iyengar urodził się słaby, ze szczupłymi kończynami, wydętym brzuchem i nieproporcjonalnie dużą głową. Opóźniło to jego rozwój fizyczny i intelektualny. Późniejsze choroby: malaria, tyfus, gruźlica pogorszyły sytuację. Wielokrotnie lekarze przepowiadali mu rychłą śmierć lub kalectwo. Z powodu częstych chorób opuszczał lekcje. To z kolei prowadziło do słabych ocen. Początkowo nauczyciele przepychali go z klasy do klasy. Jednak nie zdał egzaminu do szkoły średniej i musiał powtarzać go rok później. Z trudnościami w 1933 roku dostał się do szkoły, gdzie z racji niskich dochodów rodziny, dostał stypendium. Jednak i ono przepadło, kiedy po trzech latach znów nie zdał egzaminu. To oznaczało koniec formalnej nauki.

Jego ojciec, który był nauczycielem, umarł w 1927 roku, gdy Iyengar miał 9 lat. Rodzina nie była zamożna, ale po śmierci ojca, ich sytuacja jeszcze się pogorszyła. Zdarzało się, że aby zdobyć pieniądze, musieli żebrać. Bieda, niedożywienie, choroby – takie wspomnienia miał z dzieciństwa.

Pierwsza zmiana nastąpiła w 1934 roku. Dziewięć lat wcześniej jego siostra Naamagiri poślubiła znanego jogina Tirumalaia Krishnamarcharyę – ojca współczesnej jogi. Krishnamacharya prowadził szkołę jogi w Pałacu Jaganmohan należącym do Maharadży Mysuru. Podczas jednej ze swoich licznych podróży wielki jogin poprosił Iyengara i jego starszego brata o przeprowadzkę do siostry na czas jego nieobecności. Starszy brat nie wykazał zainteresowania, a Iyengar – mający akurat wakacje w szkole – z radością wyjechał. Po wakacjach szwagier zaproponował mu, aby został dłużej i podreperował jogą zdrowie. Ta oferta nie oznaczała jednak niczego więcej poza możliwością praktykowania na własną rękę. I tak w wieku 16 lat wstąpił na jogiczną ścieżkę.

Początkowo Iyengar nie wierzył, że joga może mu pomóc. Słaba kondycja, sztywne stawy, wątłe ciało stawiały opór. Ćwiczenia sprawiały mu ból. Do tego dochodziło zmęczenie i niewyspanie. Jego dzień zaczynał się praktyką o 4 rano, potem szkoła, odrabianie lekcji i wieczorem powracał do praktyki. Szwagier nie dawał mu żadnych wskazówek. Sytuacja zmieniła się, gdy na kilka dni przed ważnym występem jeden z uczniów uciekł ze szkoły. I tak w 1935 roku Iyengar wystąpił po raz pierwszy przed maharadżą w Town Hall. Krishnamacharyja kazał mu zrobić m.in. hanumanasanę, której nie potrafił. Mimo to wykonał pozycję płacąc za to naderwaniem ścięgien, które leczył 2 przez lata. Maharadża był zadowolony z pokazu i obdarował go 50-rupiowym banknotem. Ale najważniejsze, że nauczyciel wreszcie zwrócił na niego uwagę. To wydarzenie nauczyło go jeszcze jednego: kiedy wykonujesz trudną asanę przez odpowiedniego przygotowania, krzywdzisz swoje ciało i umysł. Zaczął więc pracować nad sekwencjami asan. Eksperymentując na sobie, układał asany od łatwiejszych do trudniejszych. Kategoryzował je według efektów jakie przynosiły. Czy były rozluźniające, uspokajające, czy pobudzające i odżywiające. To nie były natychmiastowe odkrycia, ale żmudna praca, która trwała latami. Udoskonalał, dopracowywał, uszczegóławiał. Poszukiwał brakujących elementów. Szwagier zapalił ogień jogi w Iyengarze, ale to on udoskonalił metodę. Od tej pory Iyengar brał udział w wielu demonstracjach asan. Czasem kilka razy dziennie. Często był nakłaniany przez nauczyciela do wykonywania pozycji po raz pierwszy. Taka była taktyka Krishnamacharyi, który był surowym, wybuchowym nauczycielem. Wymagał wiele od siebie, a jeszcze więcej od uczniów. Zwłaszcza dyscypliny i posłuszeństwa. Ciągle zmieniał zdanie. Jeśli uczeń krzyżował nogi tak, że lewa była z przodu, kazał zmienić skrzyżowanie. I odwrotnie. Jego słowa były rozkazem. To wzbudzało lęk i zmieszanie.

Wkrótce Iyengar dostał szansę uczenia. Dzięki temu mógł dalej poprawiać swoją kondycję oraz uniezależniać się finansowo.

W 1936 roku Deccan Gymkhana Club w Punie poprosił Krishnamacharya o przysłanie na pół roku nauczyciela jogi. Wybór padł na Iyengara nie ze względu na jego umiejętności, lecz podstawową znajomość języka angielskiego wyniesioną ze szkoły. A także niechęć ze strony innych uczniów do opuszczenia Mysuru na pół roku. I tak w wieku 18 lat Iyengar przeniósł się do Puny, która miała stać się jego domem na całe życie. Uczył w centrum sportowym osoby starsze od niego, fizycznie lepiej zbudowane i silniejsze, a często i sprawniejsze. Po przybyciu do Puny miał 152 cm wzrostu, ważył 32 kilo, a jego klatka piersiowa miała zaledwie 56 cm obwodu. Uczniowie byli wykształceni, oczytani, Iyengar nie miał nawet matury. Czasem po prostu nie wiedział jak się zachować. Kolejną trudnością był brak znajomości marati – oficjalnego języka Maharasztry. Angielski na podstawowym poziomie często nie wystarczał. Uczniowie dodatkowo dokuczali mu z powodu warkoczyka, który nosił jako ortodoksyjny bramin. Nie znał miasta, nie miał znajomych. Ale im więcej doznawał upokorzeń i zniewag, tym bardziej rosła w nim determinacja, aby nie poddać się. Jego pracowitość i oddanie zaowocowały przedłużeniem kontraktu o kolejne 3 lata.

To były ciężkie lata. Wynagrodzenie wystarczało na pokrycie podstawowych kosztów. Znów nie dojadał i nie wysypiał się. Praktyce towarzyszył ból. Brakowała mu nauczyciela, którego mógłby się poradzić i przyjaciela, któremu mógłby się zwierzyć. Kiedy kontrakt w Deccanie zakończył się, stracił prawie wszystkich uczniów. Codziennie poszukiwał nowych. Uczył każdego, kto tylko wykazał najmniejsze zainteresowanie. Były dni, kiedy stać go było jedynie na wodę. Nie miał wsparcia, ani też gwarancji, że sytuacja się zmieni. Jednak porażki dyscyplinowały go do jeszcze pilniejszej praktyki. Rozczarowania i niepowodzenia wzmocniły tylko jego wolę, aby podążać ścieżką jogi.

W 1943 roku poślubił Ramaamani. Jego finansowa sytuacja była beznadziejna, ale rodzina nalegała na ślub, ponieważ skończył już 24 lata i cały czas mieszkał sam. Cała rodzina zaangażowała się w poszukiwania kandydatki. Iyengar uważał to za zły pomysł, gdyż nie umiał zadbać sam o siebie i tym bardziej nie widział nadziei, żeby zadbać o kogoś.

Zapuścił wtedy brodę i wąsy, żeby odstraszać rodziców, którzy przychodzili z córkami. Pewnego dnia, z powodu robót drogowych, spóźnił się do domu. Od 13 godzin czekała tam na niego Ramaamani z siostrą. Ujęło go, że samotna kobieta cierpliwie czekała w obcym miejscu pół dnia. Szybko zaczęto planować ślub. Iyengar pożyczył od uczniów pieniądze na ceremonię, a kiedy chciał spłacić je lekcjami, uczniowie powiedzieli, że to ich prezent ślubny.

Młoda żona nie miała wcześniej do czynienia z jogą, ale szybko stała się pilną uczennicą. Dodatkowo obserwowała praktykę męża i korygowała błędy. Nie tylko praktykowała asany, ale również uczyła. Często ćwiczyła z mężem. Rozciągała go, dociskała, skręcała. Iyengar wielokrotnie powtarzał, że bez Ramaamani jego joga byłaby dzisiaj inna. Kiedy opuszczał na wiele tygodni Indie, żona sama zajmowała się domem i dziećmi. W ciągu 11 lat urodziła ich sześcioro: Gita Iyengar (1944), Vanita Shridhara (1947), Prashant Iyengar (1949), Sunita Parthasarathy (1951), Suchita Sridhar (1953) i Savitha Raghu (1955).

Pierwsze lata małżeństwa oraz narodziny pierwszych dzieci nie napawały optymizmem. Iyengar miał mało pracy, co oznaczało biedę. Sytuacja zmieniła się w 1946 roku po proroczych snach. Iyengar śnił się Balaji (jedno z bóstw hinduskich), który uśmiechnął się, pobłogosławił i zachęcił, aby Guruji praktykował i uczył jogi. Tej samej nocy Ramamani śniło się inne bóstwo – Lakshmi, która dała jej monetę. Oboje uznali to za dobry znak, który dał im nadzieję. Następnego dnia pojawili się nowi uczniowie, którzy chcieli się uczyć. Od tej pory Iyengar więcej dziękował bóstwom, a mniej ich przeklinał, jak to czynił wcześniej w trudnych czasach.

W tym samym czasie Guruji został przedstawiony Jiddu Krishnamurthi – jednemu z najznamienitszych filozofów hinduskich XX wieku. Krisnamurthi mieszkał w tym czasie w Punie i był również aktywnym joginem. Gdy w 1946 roku poznali się, Iyengar został jego nauczycielem jogi, a także słuchaczem jego wykładów.

Choć był niewykształcony i bardzo mało czytał, to spotkania z Krishnamurthim były dla niego pasjonujące. Szczególnie podobały mu się słowa „Nie krytykuj i nie usprawiedliwiaj”. Nauczył się nie rozpraszać się byle czym i nie przejmować ludzkimi opiniami. Iyengar nie przywiązywał wagi do słów, lecz do czynów. Swoją praktyką zamykał innym usta. Uczył Krishnamurtiego przez 20 lat.

Kolejny przełom nastąpił w 1952 roku kiedy Guruji poznał słynnego skrzypka Yehudi Menuhina, który przebywał w Mumbaju. Muzyk cierpiał na bóle barku związane z wielogodzinnym graniem oraz na bezsenność. Po ułożeniu w savasanie i wykonaniu pranajamy shanmukhi mudra skrzypek zasnął na godzinę. Menuhin był oczarowany umiejętnościami Iyengara. Od tej pory regularnie praktykował jogę i zachwalał wszystkim swojego nauczyciela. Podarował mu zegarek z wygrawerowanym zdaniem „Mojemu najlepszemu nauczycielowi skrzypiec”. Menuhin zaprosił Gurujiego najpierw do Wielkiej Brytanii (1954), a potem do Stanów.

W tamtych czasach joga nie była znana na Zachodzie, a Indusi nie byli poważani. Guruji spotkał się zarówno z niezrozumieniem i dyskryminacją, jak i gościnnością i przyjaźnią. Dawał liczne pokazy swoich umiejętności, brał udział w audycjach radiowych, występował przed małą i dużą publicznością. Występował przed celebrytami zaproszonymi przez Menuhina, w instytucjach i zwykłych barach. Pojawiał się tam, gdzie było choćby najmniejsze zainteresowanie jogą. Początkowo goście palili i pili podczas jego występów. Guruji nie oczekiwał szacunku. Zmieniał ich powoli, ale konsekwentnie. Z czasem pytali o pozwolenie na picie i palenie podczas występu. Potem sami całkowicie tego zaniechali. Guruji był cierpliwy. Nie krytykował. Jego celem było propagowanie jogi.

W 1954 roku po raz pierwszy wyjechał do Europy. Uczył w Anglii, Szwajcarii i Francji. To był początek jego wieloletnich podróży po świecie, aby uczyć i dzielić się jogą. Nie zachowywał się jak wielu ówczesnych joginów: nie podkreślał ezoterycznych praktyk, nie namawiał uczniów, aby stali się wyznawcami. Prosił, aby nauczyciele postrzegali uczenie jak profesję. Zależało mu, aby włączać jogę do systemu edukacji. Tworzył sylabusy i standardy nauczania, zwiększając zasięg jogi. Czyniąc jogę dostępną kulturowo zapoczątkował boom na jogę, który od lat 90. XX wieku trwa do dziś.

 

Kolejną ważną postacią na drodze Iyengara była królowa belgijska Elżbieta. W 1956 roku, kiedy miała 84 lata, zaprosiła Gurujiego, aby nauczył ją jogi. Zaczął od łatwych pozycji, ale królowa upierała się przy staniu na głowie. Była drobna i krucha. Po jej posturze było widać, że ma kłopoty z sercem. Zapytał o jej historię chorobową, ale królowa powiedziała, że jeśli wierzy w jogę, to nie powinien się interesować jej zdrowiem. Jednak Iyengar nigdy nie uczył sirsasany osoby w tak podeszłym wieku bez wcześniejszego doświadczenia, więc odmówił. Wtedy Elizabeth spytała „Wierzysz w jogę? Jeśli tak, to naucz mnie stać na głowie”. Królowa była drobnej postury, ale silnego charakteru. Iyengar uznał, że skoro ma tyle odwagi, żeby stawać na głowie, to on ma tyle odwagi, żeby ją tego nauczyć. Zaprzyjaźnili się, a Elizabeth praktykowała jogę aż do śmierci w wieku 91 lat.

W 1956 roku prezentował swoje umiejętności w Paryżu, Belgii, Nowym Jorku i Waszyngtonie.

W latach 1960-69 regularnie jeździł Do Anglii, Szwajcarii i Włoch. W 1961 w Anglii rozpoczął się pierwszy kurs nauczycielski prowadzony przez Dianę Clifton, która korzystała z egulanych ras Iyengara. W 1970 roku powstaje pierwsze Yoga Center w Brighton otworzone przez Iyengara.

Dokonania Gurujiego zostały docenione przez przywódców dwóch religii: buddyzmu i katolicyzmu. W roku 1966 spotkał się z papieżem. Paweł VI pobłogosławił Gurujiego i nazwał go profesorem oraz dyrektorem jogi. W 2010 roku spotkał się z Dalajlamą. Znaleźli wiele punktów wspólnych w praktyce jogi i buddyzmu.

Wielkim wydarzeniem było opublikowanie w Stanach w 1966 roku „Światła jogi”, które szybko nazwano biblią dla joginów. Książka stała się światowym bestsellerem. Od razu została przetłumaczona na 18 języków, w tym na język polski. Obecnie doczekała się wielu wznowień i jeszcze liczniejszych tłumaczeń. Napisanie jej zajęło Iyengarowi 6 lat. Kolejne 15 lat zabrało pisanie „Światła pranajamy”. Kiedy napisał „Światło jogi”, pokazał skrypt Krishnamacharyi z prośbą o opinie. Była druzgocąca: wszystko jest źle. Nie dostał jednak wskazówek co poprawić. Kiedy książka była już gotowa do druku Iyengar ponownie zwrócił się do nauczyciela o uwagi oraz przedmowę. Ten odmówił bez żadnego wyjaśnienia. Iyengar musiał przełknąć tę gorzką pigułkę. Kiedy pokazał skrypt „Pranajamy”, Krishnamacharya bez proszenia przeczytał oraz napisał wstęp do książki.

W 1971 roku dotarł z jogą do Kenii. W latach 1970-1979 regularnie przyjeżdżał do Londynu, uczył i szkolił pierwszych nauczycieli. Wreszcie joga Iyengara zaczęła się liczyć. Uczniowie z całego świata przyjeżdżali, aby uczyć się bezpośrednio u Gurujiego. Pojawiła się potrzeba stworzenia dla nich szkoły. Za pieniądze ze sprzedaży książki Guruji kupił w 1973 roku kawałek ziemi, na której miał stanąć instytut jogi. Budowa przeciągała się i do końca nie było pewności, że zapełni się uczniami. Otwarcia nie doczekała żona Gurujiego, która w 1973 roku zachorowała i zaraz potem umarła. To jej imieniem została nazwana szkoła – Ramaamani Iyengar Memorial Yoga Institute. Podczas otwarcia w styczniu 1975 roku Guruji powiedział, że instytut jest hołdem wobec Ramaamani i choć fizycznie jej nie ma, to na zawsze pozostanie w jego sercu. Tak też się stało i Guruji nigdy się ponownie nie ożenił.

W 1976 Iyngar pojawił się na okładce „Yoga Journal”. W 1976 roku Iyengar odwiedził Południową Afrykę oraz Zimbabwe. W 1977 uczył w Lesotho w Południowej Afryce.

W 1978 roku Iyengar wydał pierwsze certyfikaty i ustalił system szkoleniowy. Ten pomysł wyszedł od uczniów z Anglii i Południowej Afryki, którzy uważali, że bez stopni nauczycielskich będą niewiarygodni jako nauczyciele.

W 1979 roku – rok po 60 urodzinach – Iyengar miał dwa wypadki motocyklowe. W pierwszym uszkodził sobie lewy bark, kręgosłup i kolano. Trzy miesiące później, podczas drugiego wypadku uszkodził prawy bark i prawe kolano. Wypadki były tak poważne, że właściwie musiał się uczyć jogi na nowo. Powróciły dawna sztywność, ból i opór w ciele. Ponad 8 lat zajęło mu ponowne wrócenie do formy, którą oceniał na 70 procent tego, co osiągnął wcześniej. Była to kolejna lekcja pokory. Jednocześnie Iyengar zauważył, że im subtelniejsza i głębsza jest jego praktyka, tym bardziej zdaje sobie sprawę, że jeszcze daleko mu do perfekcji.

W 1980 roku dotarł do Japonii.

W 1983 roku odwiedził Australię.

W 1984 roku w San Francisco odbyła się pierwsza Konwencja Jogi Iyengara.

W 1988 roku gwiazda została nazwana jego imieniem.

W 1989 roku odwiedził ZSRR.

Chociaż Iyengar większość życia spędził w Punie, nigdy nie zapomniał skąd pochodzi. Po zwiedzeniu świata postanowił wspomóc zacofaną wioskę, jaką jest Bellur. W 2003 roku utworzył fundację, której celem była przemiana wioski pod względem edukacji, kultury, pracy i zdrowia. Wszystkie honoraria, tnatiemy i nagrody przekazywał na ten cel. Stało się tradycją kontynuowaną po dziś dzień, że zamiast prezentów urodzinowych prosił o przekazanie datków na Bellur Project. Dzięki temu powstały szkoły z bibliotekami, ośrodek kultury, szpital z bezpłatną opieką, zbiorniki z pitną wodą, instytut jogi i wiele innych udogodnień dla mieszkańców.

W roku 2003 roku joga Iyengara trafiła do Oxford English Dictionary.

W 2004 roku został uznany przez magazyn Time za jednego ze stu najbardziej wpływowych ludzi na świecie.

W 2005 roku opublikował „Światło życia” i odbył swoją ostatnią podróż do Stanów.

W 2011 roku udał się na wielki tour do Chin, gdzie witano go jak gwiazdę. Była to ostatnia podróż zagraniczna.

Wiosną 2014 roku odwiedził swoją rodzinną wioskę. Sprawdzał, co jeszcze można zrobić, aby poprawić komfort życia mieszkańców. Do Puny wrócił przeziębiony. Choroba go osłabiła. Lekarze uznali, że stan jest poważny i zasugerowali szpital. Na usilne prośby rodziny Guruji zgodził się. Jednak jego stan nie poprawiał się. Kolejne narządy, zaczynając od nerek przestawały poprawnie funkcjonować. Guruji postanowił wrócić do domu i tam zakończyć ziemskie życie. Odszedł 20 sierpnia otoczony rodziną, przyjaciółmi i uczniami. Jego słowa: „My ending should be your beginning” nabrały nowego znaczenia.

 

 

Korzystałam z artykułów:

Mowa wygłoszona przez B.K.S. Iyengara z okazji 70 urodzin 14.12.1988

Astandala Yogamala vol. 1